Kemping w Borach Tucholskich

Kemping w Borach Tucholskich

Czytając wcześniej o Borach Tucholskich, na pierwszy plan wysuwa się wieś Swornegacie. We wsi był kemping (http://www.wodnikswornegacie.pl/), który w opiniach miał bardzo dobre sanitariaty, więc z myślą o znajomych z namiotami, pojechaliśmy tam. Pierwsze oznaki niepokoju zaczęliśmy odczuwać po wjechaniu do wioski, bardzo ładnej, położonej bezpośrednio nad brzegiem jeziora. Niestety, z typową infrastrukturą turystyczną, a co za tym idzie – z tłumami turystów. 

Podjechaliśmy na kemping i już od bramy mieliśmy wrażenie, że nie o to nam chodzi, nie tego szukamy. Dalej wrażenie tylko się pogłębiło. Mnóstwo ludzi rozlokowanych jeden na drugim. Namioty praktycznie porozkładane tuż pod markizami kamperów. Pełno ludzi grających w gry sportowe, słuchających muzyki. A jezioro? Kemping przylegał do jeziora na niewielkim obszarze, ogrodzonym siatką, z wąską furtką… i to ma być kemping nad jeziorem!? Czym prędzej stamtąd czmychnęliśmy. 

Miałam zapisane adresy jeszcze kilku innych kempingów, więc pojechaliśmy w ich kierunku. Kilka kilometrów dalej, był drogowskaz na kemping nad jeziorem Łąckim (Nad Łąckim. Pole namiotowe. Januszewski K. GPS 53°51’47.2″N 17°33’15.2″E link). W notatkach miałam zapisane, że jest daleko od drogi, ale kiepski dojazd. I to się zgadza. Osobówką trzeba uważać na zawieszenie, a kamperem na drzewa i ostry zjazd. 

Kemping nad jeziorem

Już od bramy widać, że teren kempingu jest bardzo duży, więc zapytaliśmy właściciela o miejsce dla kampera i dwóch namiotów. Na polu przeważały przyczepy i namioty, ustawione mniej więcej w półokręgu. Stanęliśmy w linii pod drzewami, więc mieliśmy przed sobą dużą wolną przestrzeń z miejscem na ognisko i widokiem na wodę. Na polu był duży plac zabaw w starym stylu – metalowe huśtawki i karuzele. Kemping miał długą linię brzegową i nie był oddzielony siatką. Nad brzegiem było 5 pomostów oraz wydzielone kąpielisko z łagodnym zejściem. Z drugiej strony kemping otoczony był lasem – dokładnie to o co nam chodziło.

Tym razem, jak prawdziwi kamperowcy od razu zaczęliśmy wszystko rozkładać – markizę, matę, stolik i krzesła. Zanim późnym wieczorem przyjechali znajomi, my już popijaliśmy zimne piwko (ja niestety tylko przysłowiowo). Rozstawiali namioty już całkiem po ciemku, pierwszy raz w życiu, więc mieliśmy przy okazji “wieczór z komedią”. 

Następnego dnia, z prawdziwą przyjemnością, piliśmy późną, poranną kawę, patrząc na jezioro. Mieliśmy w planach aktywnie spędzić ten dzień, ale cały był dość deszczowy. I tu fajnie nam się sprawdziła markiza – Emi mogła się pod nią bawić, my siedzieć i odpoczywać. Szczerze mówiąc myślałam, że deszcz na kempingu będzie nudny, ale tak nie było. Z przyjemnością obserwowaliśmy krótkie epizody ulewnego deszczu i okoliczny las w strugach wody. 

W sobotę było ciepło i pięknie świeciło słońce, więc poszliśmy się kąpać. Woda była naprawdę czysta i wystarczająco ciepła, a przy samym piaszczystym brzegu na tyle płytka, że Emi mogła się popluskać sama. Ta kąpiel była dla mnie kwintesencją wypoczynku na kempingu, bez udziwnień, bez basenu, chlorowanej wody czy przebieralni. Po prostu, wychodzisz z kampera w kąpielówkach, taplasz się w wodzie i wracasz. To najlepszy kemping w Borach Tucholskich!

Wakacje kamperem

Ten wpis to część cyklu Bory Tucholskie i Kaszubskie Wybrzeże Bałtyku. Jeśli interesują Was inne miejsca, które zwiedziliśmy podczas wyjazdu, to zachęcam do przeczytania:
Wakacje kamperem
Kemping w Borach Tucholskich
W Borach Tucholskich znajdziesz najpiękniejsze mchy i wrzosy w Polsce
Dwa jeziora, które koniecznie trzeba zobaczyć w Borach Tucholskich
Co robić na Kaszubach? Wdzydzki Park Krajobrazowy
Przejazdem przez Kaszubski Park Krajobrazowy
Poranek nad morzem
Z powrotem na Kaszubach

Więcej o tym, jak wygląda dobry kemping, piszę tutaj.

Powrót na górę