Site Loader
Mazury kamperem atrakcje

Mazury kojarzyły mi się wyłącznie z jeziorami, a moje poprzednie pobyty to właśnie żeglowanie po wielkich jeziorach mazurskich. Ale tym razem byliśmy kamperem. I w mojej głowie pojawiło się pytanie, co robić na Mazurach jeśli podróżujemy samochodem? Oto nasz plan na Mazury kamperem: atrakcje, ciekawe miejsca, co warto zobaczyć.

Fajny kemping na Mazurach

Tamtejsza przyroda zdecydowanie sprzyja „nic nierobieniu”. My też od tego postanowiliśmy zacząć i wybraliśmy się na kemping. Na Mazurach znajdziemy naprawdę mnóstwo kempingów. My zdecydowaliśmy się na Camping Tumiany z tego prostego powodu, że można było zapłacić bonem turystycznym i byliśmy bardzo zadowoleni z wyboru. Kemping miał plażę z pomostem, wypożyczalnie sprzętu wodnego, duży plac zabaw i bar. I chociaż z reguły unikamy takich miejsc (bo w sezonie są bardzo zatłoczone) to tym razem nie było prawie nikogo i cały kemping dla nas. A słońce co wieczór pięknie zachodziło nad taflą jeziora. Idealna sceneria na romantyczny wieczór.

Spływ kajakowy po Krutyni

Moim zdaniem najfajniejsza atrakcja na mazurach. Wieś Krutynia jest bez wątpienia zagłębiem kajakowym. Jest tam mnóstwo wypożyczalni i bez problemu można jechać w ciemno. My skorzystaliśmy z wypożyczalni Wodniak. Mają w swojej ofercie rodzinne kajaki, więc cała nasza czwórka mogła płynąć razem. Można się zdecydować na różnej długości spływy, Krutyń – Młyn (5km), Krutyń – Rosocha (9km), Krutyń – Ukta (15km) lub jeszcze dłuższe. My początkowo planowaliśmy płynąć do Rosochy, ale było tak fajnie, że z kajaka wysiedliśmy dopiero w Ukcie. Te 15km zajęło nam 3 godziny. Odcinek do Rosochy jest bardzo ciekawy- powalone drzewa, wystające konary, liczne zakręty. Później w krajobrazie dominują łąki i szuwary. Rzeka jest piękna ale jeśli ktoś liczy na ciszę i spokój to raczej niemożliwe. Wzdłuż całej trasy spływu są liczne knajpki, gdzie można przybić kajakiem i odpocząć. Jeśli Mazury kamperem i atrakcje, które warto przeżyć, to zdecydowanie spływ kajakiem Krutynią.

Jezioro Śniardwy

Śniardwy to największe jezioro w Polsce. Z pewnością nie najładniejsze, ale jego rozmiar, widziany z punktu widokowego robi wrażenie. I dlatego dopisuje to do miejsc, które warto odwiedzić podróżując po Mazurach. Skąd najlepiej oglądać jezioro? Z punktu widokowego Szeroki Ostrów. Jest tylko jeden minus – dojazd. Droga do cypla jest w porządku, ale później zaczynają się niskie drzewa wzdłuż drogi. Dlatego też kampera zaparkowaliśmy w zatoczce (53.728017,21.757970) a do punktu widokowego pojechaliśmy rowerami. Widoki świetne, ponieważ punkt widokowy jest na kilkumetrowym klifie. Jeśli natomiast ktoś chciałby popływać, to obok było zejście na brzeg. My jednak wróciliśmy nad zatoczkę.

Szybko okazało się, że nie tylko my wybraliśmy to miejsce na nocleg. Razem z nami wieczorną toaletę robiło stado kaczek, łabędzie, mewy, malutkie rybki a nawet wydra (chociaż dzieci twierdziły, że to krokodyl). Gdy nasi towarzysze pochowali się w szuwarach wieczorny koncert zaczęły żaby i świerszcze. O poranku witały nas ptaki. Małe ćwierkały radośnie, a bocian dostojnie spacerował brzegiem.

Wioska żeglarska w Mikołajkach

Mikołajki to popularna miejscowość turystyczna. A większość turystów odwiedza tam wioskę żeglarską. To nic innego jak promenada, wzdłuż której cumują jachty i motorówki, gdzie znajdziemy liczne knajpki i kupimy pamiątki. My również postąpiliśmy jak typowi turyści spacerując brzegiem jeziora, oglądając żaglówki i zastanawiając się czy fajnie byłoby popłynąć statkiem wycieczkowym po jeziorach. Podróżując po Mazurach autem, polecam zrobić krótki przystanek na spacer po Mikołajkach.

Muzeum mazurskie w Owczarni

Lubię muzea. Lubię poznawać kulturę i historię regionu, który odwiedzam i porównywać do tego co znam z innych części kraju. Ale najbardziej lubię małe muzea. Często w takich miejscach w cenie biletu jest usługa przewodnicka, a poza tym moje dzieci są w stanie wytrzymać bez marudzenia. Jeśli i Wy macie ochotę na chwilę historii, to polecam muzeum mazurskie w Owczarach. Niewielkie prywatne muzeum, w którym właściciel ciekawie opowiada o historii regionu i o Mazurach.

Dowiedziałam się więc, że byli to ludzie zamożni, o wysokiej kulturze pracy. Świadczyły o tym nie tylko licznie zgromadzone sprzęty oraz inkrypcje zdobiące ściany, ale nawet obrazy religijne (wiara ewangelicka) przedstawiały Świętą Rodzinę przy pracy. W życiu Mazurów były trzy etapy. Etap nauki (aż 8 lat), etap zakładania rodziny (suknie ślubne były w czarnym kolorze) i etap pracy. Zapytaliśmy o rybołówstwo, na co nasz przewodnik odpowiedział, że było raczej źródłem zarobku niż pożywienia, gdyż najlepsze ryby szły na handel.

Oprócz sprzętów do pracy znajdziemy w muzeum również liczne sprzęty gospodarstwa domowego, które świadczyły o tym, że Mazurzy lubili wygodne życie, i że mogli sobie na nie pozwolić. Przykładem na to jest chociażby XIX-wieczna lodówka czy pralka z wirówką w czasach, gdy w reszcie kraju dominowały tarki. Ciekawym elementem była również „czarna kuchnia”, czyli pomieszczenie w środku domu z piecem i kominem, gdzie wędzono i gotowano. Dzięki temu ta druga, domowa kuchnia, pozostawała czysta.

Kościół w Bezławkach i Sanktuarium w Świętej Lipce

Nasz przewodnik w muzeum powiedział nam, że sanktuarium w Świętej Lipce zostało zbudowane z niezwykłym przepychem, żeby zachęcić Mazurów do przechodzenia z wiary ewangelickiej na katolicką. Mazurzy wiary nie zmienili, i większość kościołów w okolicy jest ewangelicka, to sanktuarium jest zdecydowanie warte odwiedzenia.

Zanim jednak dojechaliśmy do Świętej Lipki zatrzymaliśmy się we wsi Bezławki. Na tamtejszym wzgórzu znajduje się XIX-wieczny zamek krzyżacki. Krótko jednak pełnił swój militarny charakter, gdyż już na początku XVI w. zostaje zamieniony w kościół. 200 lat później dobudowano dzwonnicę kościelną, przez co zamek stracił nieco swój świecki charakter. Kościół jest zamknięty, ale jeśli ktoś chce wejść do środka, to można zadzwonić na podany na drzwiach numer i opiekun kościoła przyjedzie. Ale nawet oglądając tylko z zewnątrz, warto zatrzymać się na chwilę i wstąpić do Bezławek.

Natomiast sanktuarium maryjne w Świętej Lipce rzeczywiście robi wrażenie swoim przepychem. Barokowa świątynia otoczona króżgankami jest różowa, a jej wejścia strzeże żelazna, zielona brama. Już to zestawienie kolorystyczne jest ciekawe, największą atrakcją są jednak organy znajdujące się we wnętrzu. Kilka razy dziennie są prezentacje organowe (harmonogram na stronie sanktuarium) To kilkunasto minutowy, darmowy koncert, podczas którego możemy oglądać ruszające się elementy organów, oraz przede wszystkim posłuchać jak piękny dźwięk wydobywają.

Wilczy szaniec

Jeśli mazury kamperem i atrakcje, które trzeba zobaczyć, to zdecydowanie na liście powinien się pojawić Wilczy Szaniec. Jest to olbrzymi kompleks budynków, w którym mieściła się kwatera główna Adolfa Hitlera. Na tym terenie znajdowało się ponad 100 murowanych obiektów i drugie tyle drewnianych. Były tam kwatery mieszkalne, schrony i budynki użyteczne jak magazyny, biura czy herbaciarnia i kasyno. Czemu piszę w czasie przeszłym? Ponieważ w styczniu 1945r wojsko niemieckie wysadziło większość budynków.

Cały teren jest obecnie udostępniony do zwiedzania i świetnie przygotowany. Pomiędzy budynkami wytyczono chodnik, więc można wygodnie przejechać wózkiem, oraz mamy pewność, że nie ominiemy żadnej ruiny. Do kilku schronów można wejść, a wszystkie robią doprawdy niesamowite wrażenie. Ogromne żelbetonowe bloki. Na zwiedzanie warto przeznaczyć godzinę – półtorej.

Kanał mazurski – śluza Leśniewo

Zostajemy w klimacie monumentalnych budowli i jedziemy zobaczyć śluzę Leśniewo. Z małego prywatnego parkingu idziemy ścieżką niecałe pół kilometra (można przejechać wózkiem) po czym naszym oczom ukazuje się ogromna, niedokończona i niedziałająca śluza. Konstrukcja jest bardzo duża, gdyż w założeniu miała niwelować różnicę 16 metrów wysokości. Wrażenie potęguje również godło III Rzeszy wyryte nad śluzą. Atrakcja jest darmowa. Jeśli chcemy zażyć więcej adrenaliny to można skorzystać z parku linowego działającego przy śluzie. Można przejść przez wiszący most, zjechać na Tyrolem lub wykonać skok wahadłowy w środek śluzy.

Twierdza Boyen w Giżycku

Następna na naszej liście atrakcji jest twierdza Boyen w Giżycku. To rozległy, XIX-wieczny kompleks o przeznaczeniu militarnym. Zbudowana na planie sześcioboku, jest otoczona wałami oraz murem z oknami strzelniczymi. Teren zwiedza się samodzielnie, podążając za wyznaczonymi strzałkami. Do wyboru mamy szlak niebieski (czas przejścia ok. godziny) – najprostszy ze wszystkich, który da się przejechać z wózkiem dziecięcym, ale niestety nie pokazuje całej twierdzy. Na szlak czerwony trzeba przeznaczyć ok. 1,5 godziny i nastawić się na schody i spacer wałami. Pozwala jednak na zobaczenie wszystkich najważniejszych zabytków. Spacerując szlakiem zielonym (ok. 2 godzin) będziemy mogli odkryć kilka ciemnych korytarzy i pomieszczeń. Myśmy wybrali szlak niebieski, ale pozostawił po sobie pewien niedosyt. Polecam spróbować inny kolor.

Przejazd trasą widokową

Kiedy zwiedzamy mazury kamperem, to atrakcje takie jak piękne widoki, możemy mieć nie wychodząc auta, gdyż mamy możliwość zobaczenia wielu jezior w krótkim czasie. Proponuję trochę nałożyć drogi i przejechać wzdłuż największych jezior. Jeśli zaś macie więcej czasu, to zatrzymać się na krótkie spacery po mazurskich portach – w Sztynorcie, Giżycku czy Wilkasach lub pooglądać żaglówki z plaży w Zdorkowo czy mostu Sztynorciego.

Na północy proponujemy objechać Mamry przez Mamerki, Węgorzewo, Ogonki, Harsz i Kirsajty. Na południu drogą 643 przez Wilkasy, Rydzewo i Szymonkę. Śniardwy możemy oglądać przez szybę samochodu jadąc przez Nowe Guty.

Mosty w Stańczykach

Tym razem zwiedzanie Mazur zakończyliśmy pobytem na kempingu Binduga 69, ale w zeszłym roku mieliśmy okazję zobaczyć Mosty w Stańczykach. Położone na północny wschód od Wielkich Jezior Mazurskich mosty, to najwyższe wiadukty kolejowe w Polsce. Mają 40 metrów wysokości i 200 metrów długości, i prezentują się wspaniałe zarówno z dołu jak i z góry. Więcej opisujemy tutaj.

Mazury Kamperem – atrakcje i noclegi

Bez wątpienia do największych atrakcji Mazur należą po prostu jeziora, dlatego na nocleg wybieraliśmy miejsca nad jeziorem. Zaczęliśmy od Campingu Tumiany, później zatoczka nad Śniardwym (53.728017,21.757970). Następny nocleg był na plaży Czerniki (54.087928,21.461912). Jest to darmowy plac kempingowy, z plażą i placem zabaw, gdzie można zrobić serwis kampera. Kolejny nocleg był na plaży nad jeziorem Dobskim (54.081428,21.595991) .

Nasz pobyt na Mazurach zakończyliśmy błogim lenistwem na kempingu Binduga 69 w Brajnikach. Bardzo fajne miejsce, zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi, gdyż są place zabaw i bardzo płytka, czysta woda. Tym razem zamiast przy samym brzegu, postawiliśmy kampera przy samym placu zabaw i mieliśmy dzieci z głowy przez długi czas. Idealne zakończenie urlopu.

Jadzia

Kategorie