Na południe od Babiej Góry – Jezioro Orawskie

Nic nierobienie

Zmęczeni upałami w Krakowie postanowiliśmy się wybrać na jeziorko. Decyzja padła na Jezioro Orawskie pod Babią Górą, po stronie Słowackiej.  Jezioro znajduje się tylko 110 km od Krakowa, co sprawia, że droga jest krótka i przyjemna. Byliśmy zachwyceni tym miejscem- widok na Babią Górę z jednej strony, a na Tatry z drugiej. 

Nad jeziorem są 3 autocampingi, wybraliśmy camping Slanicka Osada http://www.campmarina.sk/. Teren jest bardzo nierówny. Przyjechaliśmy koło 12:00, a i tak większość miejsc była zajęta. W “pierwszym rzędzie”, przy rzece, właściwie już nie było miejsca, więc zaparkowaliśmy troszkę wyżej. W sumie z miejsca byliśmy zadowoleni, ale brak równego terenu przed kamperem (na rozłożenie koca i krzeseł), był dość uciążliwy. Sanitariaty niestety brudne, więc z nich nie korzystaliśmy. Na kempingu można pójść do restauracji/ baru. Brzeg jeziora jest trawiasty, z małym kawałkiem piaszczystej trawy oraz dwa pomosty. Można pożyczyć skuter wodny. 

Na brzegu było sporo ludzi ale nie miało się  uczucia ścisku, jaki jest zwykle na Kryspinowie (zalew w okolicach Krakowa) – a że dla naszego dziecka im więcej ludzi tym ciekawiej, więc spędziliśmy na tej plaży całe popołudnie. Wieczorem poszliśmy na spacer, ale prawdę mówiąc nie ma tam gdzie spacerować – nie da się przejść brzegiem jeziora, ponieważ kempingi są odgrodzone od siebie.

Za to zachód słońca był prześliczny i wręcz dla niego samego warto przyjechać. Spędziliśmy leniwy niedzielny poranek i wczesnym popołudniem zebraliśmy się w drogę powrotną. 

Ten weekend chyba bardziej podobał się naszemu dziecku niż nam. Na kempingu było dużo dzieci – godzinę lub dwie bawiła się szyszką i patykiem, z tatą czyściła grila i widać było, że odkrywa fascynujące dla siebie rzeczy. Dla nas było trochę nudno, ale może po prostu nie przywykliśmy do “kempingowego nicnierobienia”. Musimy poćwiczyć :).

Jeśli chcecie poczytać o naszych innych weekendowych wyjazdach, to zapraszam do kategorii Weekndowe wypady.

Powrót na górę