W Puckim porcie

Po Borach Tucholskich, Jeziorkach Kozich i Wdzydzach Kiszewskich, byliśmy troszkę rozczarowani Kaszubami. A ponieważ Google maps uprzejmie poinformował nas, że do morza jest tylko 80 kilometrów, żal byłoby nie skorzystać. W końcu poranek nad morzem to coś, co przywołuje wspaniałe wspomnienia.

Po kilkugodzinnym przystanku w Gdańsku, pojechaliśmy do Pucka. Zostawiliśmy samochód przy ulicy wiedząc, że w ostateczności możemy tam nocować i poszliśmy na promenadę. Po pysznej kolacji wybraliśmy się na spacer i dołożyliśmy kolejną perełkę do kolekcji wspomnień. Puck mi się bardzo podobał. Możliwe, że jeśli bylibyśmy tam dłużej, to zaczęło by nam się nudzić, ale ten pierwszy wieczór nad morzem był dokładnie taki, jaki powinien być. Zachodzące słońce, knajpki pełne gości, spacerujący zakochani. Zapach gofrów i ryby z frytkami, ludzie robiący selfie na molo… dokładnie tak powinno być. 

Z widokiem na morze

Idąc wzdłuż wybrzeża, doszliśmy do mariny, gdzie stało zacumowanych kilka jachtów. A przy marinie duży, pusty parking. Płatny, ale 12-godzinnna opłata nocna to tylko 10 zł. Przeparkowaliśmy więc kampera i nocowaliśmy na samym nabrzeżu.

Widok z okna o poranku przypomniał mi, jak bardzo kocham morze – po prostu na nie patrzeć. Niektórzy znajomi pytają czy nie nudzi nam się podczas rejsu jachtem. Wiadomo, że na rejsie morskim przez większość czasu nie ma nagłych zwrotów akcji, zmieniania w pośpiechu żagli czy nerwowych manewrów sterem. Ale za to na morze można patrzeć i patrzeć, i patrzeć, i nie, nie nudzi mi się to. Dlatego to był najlepszy poranek wyjazdu i najlepszy nocleg “na dziko”. Do południa zostaliśmy w marinie, oglądając morze, kaczki i harcerzy uczących się żeglowania na dezetach. 

Na plaży w Chłapowie

Ponieważ sami też chcieliśmy zażyć kąpieli, pojechaliśmy do Chłapowa, na kemping Keja (http://kejachlapowo.pl). Bardzo fajne miejsce, choć przypuszczam, że w sezonie bardzo ciasne. Jednak koniec sierpnia to już po sezonie. Pracownicy składali przyczepy, a my mieliśmy dla siebie dużo miejsca. Na kempingu były ładne sanitariaty z nielimitowaną ciepłą wodą w prysznicu, plac zabaw dla większych dzieci oraz codziennie muzyka na żywo. Największy plus dla nas był taki, że kemping wychodził bezpośrednio na schody prowadzące na plażę. Wystarczyło więć znieść Emilkę ze schodów i już byliśmy na brzegiem morza. 

Plaże w Chłapowie są bardzo ładne, więc łopatka i wiaderko od razu poszły w ruch. Dzięki temu, że kemping był nad sama plażą, to nie było problemu iść dwa razy, przed i po południu. A na obiad i drzemkę wracaliśmy do kampera, zamiast pakować prowiant na plażę. Te dwa dni słodkiego nieróbstwa nad morzem były wspaniałym zakończeniem wakacji.

Wakacje kamperem

Ten wpis to część cyklu Bory Tucholskie i Kaszubskie Wybrzeże Bałtyku. Jeśli interesują Was inne niezwykłe miejsca, które zwiedziliśmy podczas wyjazdu, to zachęcam do przeczytania:
Wakacje kamperem
Kemping w Borach Tucholskich
W Borach Tucholskich znajdziesz najpiękniejsze mchy i wrzosy w Polsce
Dwa jeziora, które koniecznie trzeba zobaczyć w Borach Tucholskich
Co robić na Kaszubach? Wdzydzki Park Krajobrazowy
Przejazdem przez Kaszubski Park Krajobrazowy
Poranek nad morzem
Z powrotem na Kaszubach

Powrót na górę