Site Loader

Magurski Park Narodowy jest jednym z największych i najrzadziej odwiedzanych parków narodowych w Polsce. Rocznie odwiedza go około 50000 osób, czyli mniej niż w niektóre weekendy w Tatrzańskim. Czemu więc tam mało ludzi odwiedza Magurski park? Może nie warto tam jechać? Postanowiliśmy to sprawdzić i pojeździć rowerem po Magurskim PN.

Park leży w Beskidzie Niskim, na terenie województwa podkarpackiego i częściowo na terenie woj. małopolskiego. W 90% jest pokryty lasem, a najwyższe wzniesienie to Wątkowa (845,94 m n. p. m.). Siedziba parku jest w Krempnej, i dlatego stamtąd rozchodzą się 4 szlaki rowerowe: 12 km, 16 km szlakiem zabytkowych cerkwi, 27 km oraz 30 km szlakiem dawnych wsi łemkowskich. My zdecydowaliśmy się na ten ostatni.

Rowerem po Magurskim PN

Szlak prowadzi w całości drogą asfaltową. Częściowo przez las, a częściowo wśród łąk. Wyjeżdżamy z Krempnej w stronę nieistniejących już wsi Żydowskie i Ciechanie, z których zostały wyłącznie cmentarze i przydrożne kapliczki. Po drodze otacza nas piękny las i rozległe pola, na których uprawiane jest zboże. Następnie na krótko wyjeżdżamy z granic parku, by przejechać przez wsie Ożenna i Grab. Malutkie wsie, położone przy granicy ze Słowacją, w których widzieliśmy ledwie kilkanaście domów, za to bardzo dużo pasących się krów. Później ponownie wracamy w granice parku, by jadąc wzdłuż rzeki Wisłoka, minąć kolejną nieistniejącą już wieś łemkowską – Rozstajne. Dojeżdżając do początku szlaku mijamy Świątkową Małą i Kotań. W obu tych wsiach znajdują się cerkwie, więc jak ktoś ma jeszcze siłę, to warto zboczyć z trasy i zaglądnąć.

Jest to bardzo przyjemna trasa na wycieczkę rowerową. Choć może wydawać się to nudne, że wiedzie asfaltem, to jednak zdecydowanie ułatwia to jazdę osobom mniej doświadczonym. Wprawdzie początkowy odcinek jest trudny (po ok 5 km, rozpoczyna się długi, 5 km podjazd pod górę), to później trasa jest bardzo łatwa.

W okolicach Krempnej nie ma zbyt wielu szlaków turystycznych, lub są bardzo długie, co mogłoby być monotonne. Dlatego też przejechaliśmy do innej części parku – Folusza.

Pieszo na Magurę

W Foluszu zatrzymaliśmy się na leśnym parkingu, gdzie spędziliśmy noc (google maps 49.6070930, 21.3892570). Fajne miejsce z trawką i zadaszonym miejscem na ognisko. Stamtąd rozpoczyna się również 4-km ścieżka przyrodnicza do wodospadu Magurskiego i diablego kamienia. Jest opisywana jako jedna z głównych atrakcji parku, ale szczerze mówiąc nas nie zachwyciła. Może gdyby w wodospadzie było więcej wody… A tak, to ilość kamiennych schodów do pokonania w kierunku diablego kamienia, zniechęciła nas do sprawdzania, czy druga atrakcja jest lepsza.

Następnego dnia padało. I padało, i padało. Ale ponieważ był to pierwszy wyjazd kamperowy bez dzieci, to byle ulewa nie mogła nas powstrzymać. Z Folusza wychodzi wiele szlaków turystycznych. Dokładna mapa z zaznaczonymi szlakami pieszymi i rowerowymi jest dostępna na stronie parku mapa. Przy żółtym szlaku jest duży parking, ale można podjechać jeszcze dalej, do rozwidlenia szlaków. My wybraliśmy zielony pod górę, przejście granią z Magury na Wątkowa, i powrót żółtym. Według mapy czas przejścia to 3 godziny 10 minut. Nam zajęło to troszkę szybciej, bo pogoda nie sprzyjała podziwianiu przyrody. Ogólnie szlak jest bardzo łatwy i całkiem przyjemny. Niestety po tych 3 godzinach okazało się, że przemoczone mamy wszystko poza skarpetkami 😄 i naprawdę cieszyliśmy się, że możemy w kamperze się wygodnie przebrać.

Rowerem w Bartnem

Po południu w końcu zaczęło się przejaśniać, więc postanowiliśmy zobaczyć jeszcze jednen szlak rowerowy. W tym celu objechaliśmy park i zatrzymaliśmy się po jego południowej stronie, w miejscowości Bartne. Wytyczony jest tam „winny szlak rowerowy”. My przejechaliśmy tylko kawałek, do bacówki PTTK, ale szlak wiedzie dalej, wzdłuż parku, aż do granicy ze Słowacją. Moim zdaniem jest jeszcze ładniejszy niż ten z Krempnej – małe wsie, zabytkowe cerkwie, wielkie hale i pola uprawne, no i oczywiście krowy. Dodam jeszcze, że w Bartnem było kilka gospodarstw agroturystycznych, więc bez kampera też można tam pojechać, na fajny, rowerowy weekend. Naprawdę warto.

Czy Magurski PN jest dla dzieci?

Z reguły jeździmy z dziećmi, więc musimy wybierać szlaki, gdzie da się przejechać wózkiem. Czy więc Magurski park jest dobry na spacery z dziećmi? Tak i nie. Tak, jeśli chodzi o starsze dzieci, które rozpoczynają chodzenie po górach, bo szlaki są naprawdę łatwe (bez kamiennych stopni czy długich, ostrych podejść) oraz krótkie. Tak, również dla tych dzieci, które jeżdzą na rowerach lub w przyczepkach rowerowych. Natomiast nie dla wózków. Szlaki piesze się nie nadają, a te rowerowe byłyby zbyt długie i monotonne. Ale na rowery – super.

Zobacz nasze inne wyjazdy do parków narodowych w Polsce w kategorii Parki Narodowe

Jadzia

Kategorie