Ten pierwszy raz

Ten pierwszy raz

Co można powiedzieć o pierwszym razie w kamperze? Dokładnie to samo, co o każdej podróży. Można planować i robić pewne założenia, a rzeczywistość i tak będzie inna. Pełna wrażeń, niepewności i ekscytacji, ale jakże wspaniała i rozbudzająca apetyt na więcej.

Gdy jeździ się samochodem osobowym, wybiera się drogi ekspresowe czy autostrady, by szybciej dotrzeć do celu. To jest oczywiście ważne, ale nie dla nas. My lubimy jeździć dla samej jazdy, dla przyjemności patrzenia jak zmienia się krajobraz za oknem. 

Ludzie często zachwycają się jeżdżąc po innych krajach -> wielkimi polami uprawnymi w Holandii, drewnianymi domkami w Szwajcarii, owcami na polach w Szkocji. A polska wieś też jest interesująca. I w ostatnich latach bardzo się zmieniła. Już nie widać kur chodzących po podwórkach, przydomowe ogródki wypiękniały, a lipy zostały zastąpione przez tuje. 

Chociaż to ostatnie to akurat zmiana na gorsze. Kochanowski pisał we fraszce o lipie: „Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie!”. Cóż, pod tują nikt nie usiądzie. Więc tym bardziej warto oglądać polską wieś, póki jeszcze istnieje, w takiej formie jak teraz. 

Dla mnie, najciekawsze są ogrodzenia. Z moich obserwacji wynika, że im dalej na północ, tym mniej ogrodzeń i to zarówno w skali Polski, jak i Europy. W okolicy Krakowa, każdy grodzi się jak może – swoje niewielkie podwórko ogranicza murem i izoluje się od sąsiadów. A ja lubię oglądać czyjeś podwórka, podziwiać kwiaty i śmiać się z ogrodowych krasnali.

Powrót na górę