Z wózkiem w Tatry Słowackie – Strbskie Pleso

Dookoła jeziora

Co robić gdy w Krakowie gorąco? Jechać w Tatry! Ale czy da się pojechać z wózkiem w Tatry? Pewnie. My wybraliśmy się na piękny spacer dookoła jeziora Strbskie Pleso, Tym razem chcieliśmy też sprawdzić, jak się nocuje na campingu.

170 km do Strbskiego Plesa zajęło nam troszkę ponad 4 godziny. Zaparkowaliśmy w mieście, na płatnym parkingu, a ponieważ nasz samochód został uznany za autobus, ponieśliśmy niepotrzebne koszty (10 EUR). Alternatywą jest bezpłatny Parking Nad Nowym Strbskim Plesom (GPS 49.110972N, 20.070638E). Od tego miejsca trzeba podejść około 30 minut pod górę, do miasteczka, ścieżką wzdłuż drogi. 

Centrum miasteczka wygląda jak nasze Krupówki, z kramami i budkami z jedzeniem. Po kilkunastu minutach spacerku, znajdujemy się nad jeziorem. Jego obejście zajęło nam około 1,5 godziny i był to naprawdę przyjemnie spędzony czas. Ścieżka wokół jeziora jest bardzo wygodna dla wózków, a dodatkowo dla starszych dzieci, co jakiś czas poustawiane są elementy sportowe, typu drabinki i równoważnie, dla urozmaicenia spaceru. Nad jeziorem są knajpki, gdzie można zjeść i czegoś się napić. My zdecydowaliśmy się wrócić do centrum i tam zjeść smażony syr, hranulki a tatarska omacka :).

Pierwszy raz na kempingu

Po obiedzie pojechaliśmy na Autocamping Tatranska Strba http://autocamping-strba.sk/. Przyjechaliśmy koło 18:00 i większość płaskich miejsc było już zajętych. Ponieważ to był nasz pierwszy raz na kempingu, szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy jak się zachować – czy mamy wpychać się między inne kampery i przyczepy, gdzie tylko znajdziemy miejsce, czy raczej szanować czyjąś prywatność i miejsce. Dodatkowo, nie mieliśmy jeszcze wtedy podkładek poziomujących pod koła, więc zdecydowaliśmy się zaparkować troszkę w oddali od innych – na płaskim terenie. Oznaczało to, że koc musieliśmy rozłożyć kilka metrów od kampera, na wzniesieniu, a nie bezpośrednio przed. Ale ponieważ i tak nie mieliśmy krzeseł, stołu ani innych “akcesoriów”, które mieli sąsiedzi, nie przeszkadzało nam to . 

Wieczór był ciepły i jasny, i było nam tak dobrze na kocyku z piwkiem, że nawet nie chciało nam się palić grilla czy ogniska (miejsce i drewno było obok). Warto dodać, że sanitariaty bardzo dobrze utrzymane, czyste, ciepła woda (prysznice dodatkowo płatne).

Stare Smokovce

Następnego dnia postanowiliśmy pospacerować po Starych Smokovcach, ładnym miasteczku, które zauważyliśmy podczas wczorajszego przejazdu. Tym razem postanowiliśmy oszczędzić na parkingu i szukać bezpłatnych miejsc. Bardzo fajne i wygodne zatoczki są rozlokowane wzdłuż drogi (w obu kierunkach) w pewnej odległości za miasteczkiem, np. 49.150311N, 20.252028E. Ponieważ naszym celem był właśnie spacer, odległość 6 km nie stanowiła problemu. Wzdłuż całej drogi jest pieszo/rowerowa ścieżka, oddzielona od niej pasem zieleni, porośnięta drzewami i ogólnie zagospodarowana. 

Samo miasteczko bardzo przyjemne, sklepiki z pamiątkami, kawiarnie i knajpki. Zabytkowy kościółek, ładne budynki o ciekawej architekturze na wzór alpejskich domów oraz kolejka na górę Hrebienok, dopełniają całości. Oczywiście dla bardziej aktywnych osób, zarówno Strebskie Pleso jak i Stare Smokovce, są świetną bazą wypadową na piesze tatrzańskie wędrówki, ale tym razem zdecydowaliśmy się tylko na spacery. 

Ponieważ pogoda zaczęła się pogarszać, udaliśmy się w drogę powrotną. Z zachwytem i pewnym niedowierzaniem obserwowaliśmy, jak szybko nadciągają chmury burzowe. Mieliśmy oczywiście ze sobą kurtki  przeciwdeszczowe ale wiadomo, lepiej i tak nie zmoknąć. Po powrocie do kampera skorzystaliśmy z jego dobrodziejstw, których zawsze mi brakowało w innych sposobach podróżowania tj. toaleta i dobra herbata, i rozpoczęliśmy powrót do domu. To jest niestety najgorsza część wycieczki, ponieważ ruch na Zakopiance jak zwykle duży ale i tak weekend bardzo udany. 

Jeśli chcecie poczytać o naszych innych weekendowych wyjazdach, to zapraszam do kategorii Weekndowe wypady.

Powrót na górę